01.06.2012

Słodkości

Słodkości chyba nie można przesłodzić. W końcu taka ich natura- pomyślał Tuli-Pyszczek wlewając trzeci słoik miodu do miseczki.


Tuli-Pyszczek podreptał do kuchni z Mocnym Postanowieniem. W końcu dziś jest bardzo wyjątkowy dzień, trzeba zrobić Chłopcu niespodziankę. Już miał wszystko od jakiegoś czasu zaplanowane. Przepis wykradł parę dni temu. W sumie to on sam go znalazł, gdyż sfrunął z otwartego notesika kuchennego, wprost pod nóżki uradowanego Tuli-Pyszczka.
Radość sprawiło mu samo obserwowanie spadającej kartki, jednak gdy zobaczył, co na niej jest, jego euforia sięgnęła zenitu! Otóż na kartce był przepis na piękne pachnące ciastka! Oczywiście kartka nie pachniała, ale-jeśli chodzi o wypieki- Tuli-Pyszczek potrafił sobie bardzo wiele wyobrazić. Jego ciasteczkowa wizja była tak apetyczna, że aż poleciała mu ślinka. Gdy się ocknął, złapał kartkę za róg i pobiegł z nią, niczym z za dużym kocykiem, pod sofę. Tam zwinął ją w rulonik i ukrył dobrze w szparze  między listwami.

Dziś, już w pełni przygotowany, z przepisem pod pachą, tuptał do kuchni. Jako, że nie potrafił odczytać przepysznej formuły, co zrzucił na fakt niewyraźnego ręcznego pisma, pominąwszy zgrabnie brak umiejętności czytania, postanowił, że przepis posłuży głównie za inspirację. W końcu kto jak kto, ale Tuli-Pyszczki to na ciastkach się znają!

Otworzył więc Dużą Szufladę, która ze względu na swoją zawartość, bywa częstym marzeniem sennym wielu Tuli-Pyszczków, i rozpoczął przygotowywanie składników. Torebka cukru. Zapach do ciasta. Arakowy. Pomarańczowy. I cytrynowy. Nie zaszkodzi. Cukier waniliowy. Pięć torebek. Rodzynki. Migdały w plasterkach. I wiórki kokosowe. Galaretka truskawkowa. Pogmerał łapką trochę głębiej. Kolorowa posypka! I suszone morele! Zadowolony zrobił szybki przegląd wyjętych składników i starannie umieścił je w dużej porcelanowej misce. Chyba o niczym nie zapomniałem...

Zerknął dla pewności na listę produktów na kartce, sprawdzając czy może przez przypadek da się już odczytać. Nadal niewyraźna. Chyba nawet bardziej niż przed chwilą. Po  dłuższym intensywnym mieszaniu drewnianą łyżka, a później łapką, próba połączenia składników w jednolitą masę spełzła na niczym. Chyba czegoś brakuje... Rozejrzał się z nadzieją dookoła szukając inspiracji. Ta znalazła się w górnej szafce, w pięknym słoiku wypełnionym po brzegi złotym gęstym płynem...


P.S.
Kochane Dzieci! 
Z okazji Waszego Święta życzymy Wam, 
abyście nigdy nie straciły swego (nie)mowlęcego optymizmu,
 zapału i uporu w dążeniu do celu!
I abyście zawsze miały się do kogo tulić!
Z wzajemnością oczywiście:D

Brak komentarzy: