31.12.2012

Noworoczny prezent

Ach śpij, kochanie... Jeśli gwiazdkę z nieba chcesz, dostaniesz..-mruczał Tuli-Pyszczek przekładając garnki w szafce.


Tuli-Pyszczek czekał przez cały dłuuuugi rok. Okazja trafi się dopiero późną nocą. Specjalnie podrzemał  trochę w dzień, bardziej się oszczędzał. Mniej też skakał oraz biegał. Przez cały czas buszował sobie po cichutku w kątku, przygotowując się i zbierając siły. 

Wszystkie przygotowania były niezbędne. Już dawno obiecał Chłopcu, że da mu gwiazdkę z nieba, a dziś podobno jest dzień, kiedy jest szansa takową złapać.

Nie za bardzo rozumiał, jak ma to się stać, jak wygląda spadająca gwiazdka oraz do czego można by ją schwytać. Stwierdził, że zanim przyjdzie odpowiednia chwila, na pewno znajdzie coś właściwego. Jednak  teraz musi wysilić swój mały rozumek.

24.12.2012

Magia Świąt

Bo na Święta trzeba sobie pomagać! Ot co! -zawołał Tuli-Pyszczek i sypnął szczodrze kawałkami ciastek w korytarzu.


Tuli-Pyszczki z zapartym tchem czekały na Tatę Chłopca. No może nie tak dosłownie, w końcu trochę go nie było. No, ale jak już wrócił, to przyniósł najfajniejszą rzecz, jaka może się zdarzyć o tej porze roku. Choinka. Prawdziwa. Pachnąca. Wyzwalająca w Tuli-Pyszczkach ich dziką naturę. 

Od razu rozmarzają się i wyobrażają sobie, jak biegną przez polanę w stronę zachodzącego słońca. Lub jak kopią norkę w brudnej mokrej ziemi i wyścielają ją liśćmi oraz mchem. Albo jak szukają jedzenia, robią sekretne zapasy. Tuli-Pyszczkom pasowała by taka mroźna wolność. Oczywiście, że dały by sobie radę. Wcale nie potrzebują szafki z ciastkami i kocyków. Przecież są tam różne jadalne rzeczy. Gdzieś tam. 

No, ale przecież nie zrobią tego Chłopcu. Na pewno bardzo by to przeżył. Dlatego niejako zmuszone przez los, mogą po cichutku, gdy nikt nie patrzy, odetchnąć z ulgą i wygrzać dupinki przy kaloryferze, zagryzając upolowane z kuchni smakołyki.

Tuli-Pyszczki są cierpliwe. Spokojnie poczekają, aż Tata Chłopca upora się ze stojakiem i wciągnie odkurzaczem opadłe szpilki. W końcu mają zapasy na "nudne chwile". Zanim jednak choinkę zamocowano i spionizowano ciastka się skończyły, dlatego gdy Tata poszedł do piwnicy po ozdoby, zaczęły nerwowo wylizywać łapki, licząc na ślady okruszków przylepione do futerka. Kiedy wrócił, łapki oczyszczone zostały nawet z ciastkowego zapachu. 


Wór z ozdobami zawsze frapował Tuli-Pyszczki. Wszystko posegregowane w pudełeczkach, przedzielone przegródkami lub zabezpieczone miękką wyściółką, taką idealną na gniazdko. Wszystko się błyszczy, migocze i szeleści. Pachnie siankiem. Żyć, nie umierać.

16.12.2012

Wygłodniałe pyk

Wiadomo, jak głodny, to i złośliwy...- stwierdziły zgodnie Tuli-Pyszczki zajadając rodzynki.


Tuli-Pyszczki od jakiegoś czasu przyglądały się Mamie Chłopca. Specyficzne krzątanie zaczynało się w porze wieczorynki. Nazywano to Rytuałem. Mama robiła Chłopcu kaszkę, następnie oglądał on bajeczkę i szedł kąpu-kąpu. Pluskanie trwało jakiś czas, więc Tuli-Pyszczki miały chwilkę na przenosiny swoich kocyków, uklepanie legowisk i wydeptanie świeżych dołków do spania.

Następnie wracał Chłopiec, zawinięty w ręczniczek, z kapturkiem niczym krasnoludek. Taki ciepły i pachnący mydłem. Wspaniały do przytulania. Grafik już wcześniej ustalony, wiec wiadomo czyja kolej na tulenie. Wieczorny Szczęśliwiec czekał już na posterunku, niecierpliwie przebierając nóżkami. Chłopiec wskakiwał do łóżka, mniej lub bardziej motywowany przez Mamę. Teraz była kolej na przegląd zawartości półek z książkami. Ostatnio na fali były dźwiękowe książki o koparkach i pociągach, więc przysypiające Tuli-Pyszczki budzone były co chwilę odgłosami stukania, warkotania i buczenia. 

Później Mama gasiła światło i nadchodził Sen. Przynajmniej tak mówi teoria. Wszystko zależało od odpowiedniego zmęczenia Chłopca przed rozpoczęciem Rytuału. Jeżeli zmęczenie było niewystarczające, między Gaszenie Światła, a Opuszczenie Pokoju należało w Rytuale umieścić Przesiadywanie.

06.12.2012

Mikołaj i Sto...!

Sto lat... sto lat... niech żyje, żyje nam!-  śpiewał pod nosem Tuli-Pyszczek.


Tuli-Pyszczki były bardzo przejęte. Podobno ma dziś przyjść. Zakraść się w nocy. Podstępnie. Niezauważony, niczym ninja. Mikołaj. Od jakiegoś czasu inspiracja i Guru Zakradania Tuli-Pyszczków.

Umiejętność prawidłowego skradania jest bardzo, ale to bardzo przydatna. To pewne. Przydaje się niemal co chwilkę, szczególnie w sytuacjach gastronomicznych, a takich w tuli-pyszczkowym życiu nie brakuje. Dlatego też w tym zakresie Tuli-Pyszczki stawiają na edukację, szkolenia i nieustanny rozwój osobisty.

Skrycie marzą, że uda im się zatrzymać na chwilę Mikołaja, podpytać się co nieco, a może i nawet poprosić o parę rad. Kto wie, a nuż zostałby na jakiś czas...? Podobno jest to niemożliwe, bo ma dużo pracy, ale być może zmieniłby zdanie i chciał chwilkę odpocząć. Lub nawet dwie albo i więcej. Tuli-Pyszczki liczyły na to w duchu, dlatego przygotowały dla niego mały upominek-wyprawkę.