03.02.2013

Poważne Rozmyślanie

Wydaje się w porządku...- stwierdził Tuli-Pyszczek uklepując dywan, by mieć bardziej pewną pewność.



W życiu każdego Tuli-Pyszczka przychodzi pora na Poważne Rozmyślanie. Nie jest to jakaś konkretna pora, o z góry ustalonym terminie. Nie trzeba również czekać na osiągnięcie właściwego wieku, czy posiadać jakieś konkretne kwalifikacje czy umiejętności. Po prostu Czas przychodzi i już. Tuli-Pyszczki wyczuwają to instynktownie. Uczucie to przypomina pewien rodzaj głodu, jednak poczucie braku czegoś umiejscowione jest nie w brzuszku, jak zazwyczaj, a gdzieś w główce. 

Ten drugi, nowy rodzaj głodu na początku jest zawsze bardzo zaskakujący. Pojawia się on zazwyczaj rano, zaraz po śniadanku i wywołuje coś w rodzaju mieszanki dezorientacji i zagubienia. Wtedy, chcąc zaradzić, Tuli-Pyszczki zjadają drugie, a nawet- dla pewności- trzecie śniadanie. Jednak dziwna pustka wypełnić jedzeniem się nie da. Wtedy to właśnie Tuli-Pyszczki zdają sobie sprawę z wolnej przestrzeni w główce. I postanawiają wypełnić ją Myślą.
A, że jest to na swój sposób kontrolowane i celowe działanie (a Tuli-Pyszczki są bardzo ambitne), to stwierdzają, że Myśl nie może być zwyczajna, tylko wyjątkowo błyskotliwa. Musi być pulchna i mięsista niczym mokra gąbka, a pustkę ma wypełnić co do najmniejszego skrawka, by przestała wreszcie dziwnie uwierać. Miejsce do wymyślania Poważnych Myśli też musi być odpowiednie. W końcu same nie przyjdą, a wysiłek wyprodukowania takowych wymaga ciszy i skupienia.

Przeważnie po wyciągnięciu takich wniosków Tuli-Pyszczek zaczyna się z niepokojem krzątać, a wszyscy mieszkańcy pokoju Chłopca zerkają porozumiewawczo na siebie szepcząc "przyszła jego pora...".

Tuli-Pyszczek biega, zagląda, przesiaduje i marudzi. Że tu za zimno. A tu za ciemno. Tu niewygodnie. A tu rozprasza zapach z kuchni. Ile to trzeba się nachodzić i naszukać, by spokojnie usiąść i pomyśleć... Jak już miejsce się znajdzie, to głód przychodzi i trzeba się ratować. A jak już się wróci to miejsce już zajęte. Ciężki okres dla Tuli-Pyszczków to Poważne Rozmyślanie.

Jak tak chodzi i szuka, to jakoś cały dzień mu zleci. W końcu przysiada gdzieś w kąciku i wzdycha ciężko. Jak już tak posiedzi i powzdycha, nagle okazuje się, że miejsce, w którym przypadkowo usiał nie jest wcale takie złe. Nie za ciepłe, no ale bez przeciągu. Jasne też nie za bardzo, no ale w końcu już wieczór. No, ale ciche, nie licząc furkotania śpiącej nieopodal Stonogi. I przyjemne, bo pod siedzeniem miękko.

Jak już sobie tak posiedzi, zadowolony, że poszukiwania skończone, wtedy próbuje wysilić się nieco, by zrealizować swoją poranną potrzebę rozmyślania. Robi poważną minę i czeka. Jednak Poważna Myśl nie nadchodzi. Postanawia dodatkowo zmarszczyć srogo brwi. Czeka. I czeka... Nic. Łapka, to na pewno to. Podpiera jedną łapką pyszczek, formując z paluszków coś na kształt litery "L", dotykając bródki i czółka. Czeka. Na pewno nadejdzie. Trzeba być cierpliwym. W końcu Poważne Myśli nie przytrafiają się ot tak, przez przypadek.

Tak wyczekując, w wygodnej studenckiej pozycji, Tuli-Pyszczek zasnął. A, że wierzy w celowość swoich działań, rano uwierzył również, iż przytrafiła mu się tak błyskotliwa myśl, że aż nie zmieściła mu się w główce. I gdzieś pewnie lata po pokoju lub leży pod szafką. Pewnie kiedyś ją znajdzie, podczas wyszukiwania okruchów i kawałków paluszków.


P.S.
Pozdrowienia dla małej Klary od Tuli-Mamy!:)

3 komentarze:

Dorota pisze...

świetne
zapraszam przy okazji do siebie
w-wolnejchwili.blogspot.com/2013/01/pierwsz-candy.html

igła i nitka pisze...

Uroczy Tuli-Pyszczek:) Wygląda na bardzo przytulaśnego:)

Tuli-Pyszczek pisze...

Dziękuję za zaproszenie i za miły komentarz:)