24.01.2013

Blog Roku 2012


Serdecznie dziękujemy za wszystkie smsy:)
Niestety nie udało nam się przejść do drugiego etapu,
ale nie martwimy się wcale, 
bo mogliśmy zrobić chociaż trochę dobrego dla potrzebujących dzieci:)
♥
PS. Uszy do góry, niedługo nowy post!:D
Hej ho!

22.01.2013

Tuli-Zakładka!

Wreszcie nadszedł ten dzień, kiedy to Rodzice mogą przestać ukradkiem tulić Tuli-Pyszczki swoich Pociech!
Teraz coś specjalnie z myślą o nich!
Otóż teraz mogą mieć swojego prywatnego Tuli-Pyszczka, 
który chętnie zamieszka na jakiś czas w ulubionej książce jako Tuli-Zakładka!  
Heeeeej hoooo!:)


A teraz szczegóły:

Materiał, z którego wykonana jest Tuli-Zakładka ma długość 22 cm, czyli tyle, ile standardowa książka. Tuli-Pyszczek jest malutki i ciekawsko wygląda z czytanej lektury. Rozstaw jego łapek to 8cm, a wysokość od brzuszka do końca uszu to 7cm. Tuli-Zakładka zakończona jest zgrabną tuli-pyszczkową dupinką o długości 3cm, do której przyszyta jest firmowa metka;) Szerokość zakładki to 6cm. 

Tuli-Zakładka jest miękka, nie posiada w sobie żadnych usztywnień, by można było ją bez problemu prać. Można ją też zrolować i schować to torebki lub kieszeni. Albo do pudełka z ciastkami;)

15.01.2013

Bo My Mamy Konkurs!

Hej ho! Do nowego domu by się szło!- podśpiewywał Tuli-Pyszczek pakując ciastka na drogę w poręczne zawiniątko.



Tuli-Mama nigdy, mimo całej swej błyskotliwości, nie wpadła na to, że można coś takiego zorganizować. Tuli-Pyszczki były już w gazecie (o tu), u Mamy Na Cały Etat (o tu), wspierały też akcję charytatywną CzujCzuj (o tu), wzięły też udział w głosowaniu i dostały nagrodę Max Dobrej Energii (o tu).

Jednak nigdy same w sobie nie były nagrodą. To coś nowego. A Tuli-Pyszczki przecież lubią nowe rzeczy. 

Dlatego, gdy dowiedziały się o konkursie organizowanym przez Anjami nie wahały się ani chwili. Najpierw zrobiły między sobą Wielkie Losowanie, gdyż każdy z Tuli-Pyszczków chciał być Nagrodą. W końcu to bardzo nobilituje. Ostatecznie po wygłoszeniu Wielkiej Wyliczanki Na Specjalne Okazje, w której było coś o ciastkach, paluszkach i spiżarniach, padło na pewnego szczęśliwca.
A, że wrzawa zrobiła się ogromna, Tuli-Mama postanowiła jeszcze wysłać całkiem nowego Ochotnika. Tylko na razie nie wiadomo, jak wygląda, bo dopiero powstanie- na specjalne zamówienie!

A teraz, by nie wdawać się w zbędne szczegóły, Tuli-Pyszczki zapraszają na blog Bo My Mamy, po dodatkowe instrukcje. Tam jest pięknie wszystko opisane. No i można zobaczyć, który Tuli-Pyszczek jest Szczęśliwym Wybrańcem.

No może powiemy tylko, że konkurs trwa od 15 stycznia do 14 lutego.

Wymierzone idealnie, by dostać na Walentynki soczystego tuli-buziaka! :)

Życzymy dobrej zabawy! :D

12.01.2013

Zgarnij Tuli-Pyszczka!

Będę nagrodą! Nagroooodą!!!- piszczał radośnie Tuli-Pyszczek podskakując i wymachując łapkami jednocześnie.

Uwaga!
Już niedługo na blogu Bo My Mamy konkurs.
A w nim do wygrania dwa Tuli-Pyszczki!
Bądźcie czujni, szczegółowe informacje lada dzień:)
Hej ho!


31.12.2012

Noworoczny prezent

Ach śpij, kochanie... Jeśli gwiazdkę z nieba chcesz, dostaniesz..-mruczał Tuli-Pyszczek przekładając garnki w szafce.


Tuli-Pyszczek czekał przez cały dłuuuugi rok. Okazja trafi się dopiero późną nocą. Specjalnie podrzemał  trochę w dzień, bardziej się oszczędzał. Mniej też skakał oraz biegał. Przez cały czas buszował sobie po cichutku w kątku, przygotowując się i zbierając siły. 

Wszystkie przygotowania były niezbędne. Już dawno obiecał Chłopcu, że da mu gwiazdkę z nieba, a dziś podobno jest dzień, kiedy jest szansa takową złapać.

Nie za bardzo rozumiał, jak ma to się stać, jak wygląda spadająca gwiazdka oraz do czego można by ją schwytać. Stwierdził, że zanim przyjdzie odpowiednia chwila, na pewno znajdzie coś właściwego. Jednak  teraz musi wysilić swój mały rozumek.

24.12.2012

Magia Świąt

Bo na Święta trzeba sobie pomagać! Ot co! -zawołał Tuli-Pyszczek i sypnął szczodrze kawałkami ciastek w korytarzu.


Tuli-Pyszczki z zapartym tchem czekały na Tatę Chłopca. No może nie tak dosłownie, w końcu trochę go nie było. No, ale jak już wrócił, to przyniósł najfajniejszą rzecz, jaka może się zdarzyć o tej porze roku. Choinka. Prawdziwa. Pachnąca. Wyzwalająca w Tuli-Pyszczkach ich dziką naturę. 

Od razu rozmarzają się i wyobrażają sobie, jak biegną przez polanę w stronę zachodzącego słońca. Lub jak kopią norkę w brudnej mokrej ziemi i wyścielają ją liśćmi oraz mchem. Albo jak szukają jedzenia, robią sekretne zapasy. Tuli-Pyszczkom pasowała by taka mroźna wolność. Oczywiście, że dały by sobie radę. Wcale nie potrzebują szafki z ciastkami i kocyków. Przecież są tam różne jadalne rzeczy. Gdzieś tam. 

No, ale przecież nie zrobią tego Chłopcu. Na pewno bardzo by to przeżył. Dlatego niejako zmuszone przez los, mogą po cichutku, gdy nikt nie patrzy, odetchnąć z ulgą i wygrzać dupinki przy kaloryferze, zagryzając upolowane z kuchni smakołyki.

Tuli-Pyszczki są cierpliwe. Spokojnie poczekają, aż Tata Chłopca upora się ze stojakiem i wciągnie odkurzaczem opadłe szpilki. W końcu mają zapasy na "nudne chwile". Zanim jednak choinkę zamocowano i spionizowano ciastka się skończyły, dlatego gdy Tata poszedł do piwnicy po ozdoby, zaczęły nerwowo wylizywać łapki, licząc na ślady okruszków przylepione do futerka. Kiedy wrócił, łapki oczyszczone zostały nawet z ciastkowego zapachu. 


Wór z ozdobami zawsze frapował Tuli-Pyszczki. Wszystko posegregowane w pudełeczkach, przedzielone przegródkami lub zabezpieczone miękką wyściółką, taką idealną na gniazdko. Wszystko się błyszczy, migocze i szeleści. Pachnie siankiem. Żyć, nie umierać.