13.08.2013

SiePomaga.pl

O. Za tyle to na pewno bym zjadł w miesiąc. Ale nie zjem.- wypiszczał Tuli-Pyszczek wpisując trzycyfrową kwotę w blankiecie. 


Tuli-Pyszczki bardzo lubią pomagać, dlatego zgodnie postanowiły przyłączyć się do fundacji SiePomaga !

Wcale nie trzeba dużo, by pomóc. Tuli-Pyszczki na przykład opracowały sobie plan- otóż raz w miesiącu przekażą drobną kwotę, za jaką kupiłyby sobie coś słodkiego. No a oczywiście nie kupią, tylko pieniążki na bok odłożą i postarają się zapomnieć. 

Tuli-Pyszczki wyliczyły również, że gdyby dużo osób tak zrobiło, to można by było odmienić czyjś smutny i niesprawiedliwy los. No i też przy okazji nie przytyć. Bo bez czekoladki można się przecież obejść. I wcale nie będzie to duże zmartwienie.

25.06.2013

Kubeł z niespodzianką


Aj. Tu. Pui.- Tuli-Pyszczek przeliczył sprawnie kolejne kubki wody, zaczerpnięte z łazienkowego źródła.


Dziś Mama Chłopca przyniosła do domu Coś Nowego. Kubeł. Na śmieci. Taki mały, do łazienki. Piękny. Stalowy. Wyglądem przypominający rakietę kosmiczną lub jakieś inne skomplikowane urządzenie wykorzystywane przez dorosłych.

Mama początkowo nie zorientowała się, że nowy nabytek wzbudził zainteresowanie małego domownika. Kosz postawiła w korytarzu i udała się do kuchni niosąc torbę z zakupami. Chłopiec tymczasem czaił w pobliżu, by w dogodnym momencie zbadać nowe znalezisko. Gdy Mama wróciła po kolejne pakunki, zauważyła, że kosz przeistoczył się już w Idealne Pudełko na Skarby i Znaleziska. Chłopiec powkładał do niego drewniane klocki, korzystając z mechanizmu otwierającego znajdującego się u dołu pojemnika, ciesząc się przy tym ogromnie. Tuli-Pyszczek stał zaś obok asystując przy uzupełnianiu pojemnika.

26.05.2013

Mamina Niespodzianka

Natup jeszcze trochę tu. Wtedy na pewno się nie domyśli...-doradził Mądrym Tonem Tuli-Pyszczek.



Tak. Dziś jest Ten dzień. Dzień Mamy. Tuli-Pyszczki przygotowywały się do niego całą ubiegłą noc. Otóż chciały zrobić prawdziwą niespodziankę. I to nie tylko Mamie, co jest w sumie oczywiste, ale też i Chłopcu. Tak, tak... Chłopiec nie wie nic! Tuli-Pyszczki po prostu pomyślały sobie, że pewnie chciałby zrobić coś specjalnego na Dzień Mamy. Tylko za bardzo nie wie jak. 

Oczywiście Mama ucieszyła by się z mocnego obślinionego buziaka, czy odjętego z ust biszkopta. To pewne. Jednak to był taki pakiet standardowy, przysługujący w sumie na co dzień. Dlatego Tuli-Pyszczki zaplanowały Specjalną Maminą Akcję. Zrobią instalację z miłosnym wyznaniem.

25.05.2013

Przebiegły Plan Żywieniowy

Juuuuż są!!! Uroooosłyyy!- piszczał Tuli-Pyszczek jednocześnie podskakując z radości i wciskając do buzi rodzynki z biszkoptami.


Tuli-Pyszczek rozejrzał się w koło w poszukiwaniu miejsca do odpoczynku. Nieopodal leżała porzucona przez Chłopca foremka do piasku, którą odwrócił dnem do góry, by mogła mu posłużyć za stołeczek. Był wyczerpany. Nie tylko fizycznie, chociaż napracował się trochę, ale też i psychicznie. Zakopywanie słodyczy jest niezwykle męczące... Wyrzuty sumienia i poczucie straty doskwierało mu przez cały czas wykonywania robót ziemnych. No i nadal uporczywie nie znikało.

Siedząc wyjął z przyniesionego ze sobą wiaderka, w którym wcześniej były jego skarby, małą kartkę papieru i przeciągle westchnął.  Była to karteczka, z gatunku tych, jakie można było znaleźć na samym końcu kolorowanek. Pusta i wręcz prosząca się o to, by uczynić ją bardziej przydatną. Tuli-Pyszczki wzięły to pod uwagę i zrobiły pustej kartce przysługę, kreśląc na niej swój Przebiegły Plan Żywieniowy.

26.04.2013

Tuli-Myśl



Nigdy, ale to nigdy, nie zaprzepaszczaj okazji do leniuchowania. 
Kto wie, kiedy będzie następna?

8.04.2013

Mroźna wolność

Wioooooo...snooo...-wypiszczał tęskno Tuli-Pyszczek przyciskając nos do zimnej szyby.


Tuli-Pyszczek wdrapał się na parapet i przysunął pyszczek do szparki w oknie. Rozejrzał się na boki, sprawdzając, czy nie jest przypadkiem obserwowany, po czym padł na brzuszek, niczym żołnierz na porannej zaprawie. Świeżo najedzony fragment jego ciałka delikatnie zamortyzował zetknięcie z parapetem.  

Mając na uwadze ostatnio widziany program o ryjówkach wydłużył, jeżeli to w ogólne możliwe, jak najbardziej swój płaski pyszczek i zbliżył go do szczeliny, o której Mama Chłopca nie wyrażała się ostatnio w samych superlatywach. Tuli-Pyszczek wyobraził sobie jak jego ryjówkowe nozdrza wypełnia powietrze, które następnie zostanie poddane odpowiednio wnikliwej analizie... 

A wszystko zaczęło się od tego, że pewnego dnia Tuli-Pyszczek obudził się w kiepskim nastroju. Nie wiedział za bardzo dlaczego, ale szybko wszystko się wyjaśniło, kiedy pociągnął kontrolnie noskiem. Katar. Znowu. Mimo, że spał dziś bliżej kaloryfera. A może właśnie dlatego? Gdzieś słyszał, że grzejniki suszą noski. No, ale znowu za daleko, to zimno. Ja chcę wiooosnę!- wypiszczał z bezsilności.

Później doszedł do wniosku  że to chyba dobra okazja, by wypróbować nowo poznany gest pt. "opadające ręce". Widział, jak ostatnio wykonała go Mama Chłopca, chociaż nie zauważył, by jej ręce były jakieś bardziej opadnięte niż zwykle. Spróbował więc puścić luźno łapki, by zawisły i jak najbardziej się wydłużyły. Łapki jednak nie współpracując nadal odstawały niezgrabnie od małego ciałka na boki. Tuli-Pyszczek niczym się nie przejmując stwierdził, iż łapki w sumie cały czas mu wiszą, tylko w bok. Uradowany oraz mocno podbudowany tą odkrywczą i błyskotliwą myślą, udał się na poszukiwanie Wiosny.

A tak, właśnie. Bo tego mu najbardziej teraz brakowało. Plany już miał dawno obmyślone, jednak znowu muszą one zostać przełożone do skrytki w Rozumku, gdzie przechowywał Rzeczy Na Później. Było ich tam całkiem sporo i czasem nawet Tuli-Pyszczek obawiał się, że część niepostrzeżenie umyka mu do przegródki W Kolejce Do Zapomnienia. Jednak im bardziej myślał nad tym, co mogło ustawić się w kolejce, tym bardziej w niepamięć odchodziło już to, co już tam stało stanowczo za długo. Ale o tym niestety nie wiedział. Tylko czuł, że coś mu tak troszkę umyka. Tak więc, aby nie myśleć za dużo (ta strategia najbardziej odpowiada Tuli-Pyszczkom), postanowił działać. Wywącha Wiosnę! 

Jak możemy się domyślić, wąchanie zakończyło się fiaskiem. Tuli-Pyszczek zaciągnął się mroźnym powietrzem i jedyne, co wyczuł można określić krótkim: nic. Takie zimne i białe.

Gdyby był Stonogą mógłby spuścić uszy, poddać się i cichutko popłakując udać się w stronę swojej norki za komodą- pomyślał sobie. Tuli-Pyszczek wiedział jednak, że Stonogą przecież nie jest. Dlatego, postanowił być sprytny i nieco zmylić swój Rozumek, który delikatnie podpowiadał mu, że poniósł porażkę. Szybko podbiegł więc do stojącego nieopodal żonkila w doniczce i wsadził pyszczek w sam jego środek. Mocno wciągnął w płucka aromatyczny zapach i odurzony przysiadł sobie, by kontemplować przyjemne doznanie. 

Po chwili wyobraził sobie Stonogę z opadniętymi łapkami i zaczął chichotać. 

(Fakt nie posiadania przez nią długich uszu został przez Tuli-Pyszczka skutecznie wyparty)

P.S.
Z dużym poślizgiem 
(spowodowanym głównie śliskim charakterem katarów Chłopca)
 z dumą prezentuję Tuli-Worek dla Stefa
:)