31.01.2016

Elfie Uszko

Wiedziałem, że trafię do Kogoś Niezwykłego... - pomyślał zadowolony Tuli-Pyszczek siorbiąc letnią już herbatkę.


Pewnego dnia Tuli-Pyszczek wyruszył w Podróż. Stało się to nad ranem. Śpiącego Tuli-Pyszczka ktoś wyjął z norki, jaką umościł sobie koło biurka Mamy i przełożył do białej papierowej torebki. Była ona całkiem wygodna, w środku wyściełana miłymi bąbelkami. Tuli-Pyszczek pomyślał, że wreszcie ktoś wziął pod uwagę, że nie służą mu przeciągi i uznał iż torebka to jego nowe miejsce do spania. Jak wymyślił, tak zrobił. Delikatne kołysanie ululało niewyspanego Tuli-Pyszczka, który z zadowoleniem przytulił policzek do jednego z bąbelków.

Po paru godzinach, gdy już porządnie się wyspał, postanowił opuścić nowe legowisko. Delikatnie rozchylił torebkę i wypełzł na światło dzienne. Ale co to? Rozejrzał się. Nic nie przypominało mu znajomego domu. Wystraszony zastrzygł uszami i pociągnął mocno nosem. Wtem dobiegł go miły zapach. Zaciągnął się głęboko. Herbatka. Od razu poprawił mu się humor. To jest to, czego mu teraz trzeba. Już miał zeskoczyć z szafki w korytarzu, gdzie przyszło mu się obudzić, gdy nagle ktoś złapał go i porwał! Niósł go Ten Ktoś przez chwilę, zachwycając się jego kolorowymi uszami i szarym futerkiem, po czym położył delikatnie na miękkim kocyku i pogłaskał po główce. Tuli-Pyszczek rozejrzał się powolutku.

No całkiem tu przyjemnie. Trochę szaro, trochę biało. Tak, jak lubię. Miło i przytulnie- pomyślał. Nieopodal coś zaszurało. Kot. Tuli-Pyszczek wyciągnął ostrożnie łapkę i dał zwierzątku do powąchania. Kot prychnął i korzystając z nieuwagi Tego Kogoś Kto Tu Mieszka, rozłożył się wygodnie wśród poduszek i zaczął podgryzać coś, co wyglądało na smoczek. Kwik! Kwik!- zapiszczała sprężynująca guma. Jakie te koty są mądre, zawsze wiedzą, co do czego służy...- pomyślał z podziwem Tuli-Pyszczek, po czym stwierdził, iż weźmie przykład z puchatego kompana i również znalazł sobie nieopodal przyjemne miejsce. Postanowił zaczekać. Pewnie zaraz podadzą herbatkę. Na samą myśl pociekła mu ślinka.

Wtem pojawiło się Ono. Małe zawiniątko. Coś w środku się ruszało i delikatnie kwękało. Tuli-Pyszczek zerknął. Niemowlaczek!- wypiszczał uradowany swoim odkryciem. Tak czułem, wiedziałem to od początku! Toż to przecież mój nowy dom! Ktoś mnie przygarnął!

Najedzone niemowlę delikatnie chrumknęło. Tuli-Pyszczek opamiętał się i postanowił skorzystać z okazji by podejść bliżej, grzecznie się przywitać i dokładniej obejrzeć przyszłego przyjaciela (takiego na zawsze). Zza kocyka wystawał fragment łebka i uszko. I to nie takie zwyczajne. Małe. Zgrabne. I lekko spiczaste. To prawdziwe Maleństwo o Elfim Uszku! A jednak legendy mówiły prawdę! Elfiki istnieją! Tuli-Pyszczek rozejrzał się wniebowzięty po pokoju. No i wszystko jasne. Trochę podejrzliwie spojrzał na śpiącego Kota, wydumał szybko jednak, że skoro Elfik nie ma z nim problemu, to Tuli-Pyszczek też nie będzie miał (kot z kolei uznał, że Tuli-Pyszczek będzie milczał w temacie smoczka). W końcu w całym tym zamieszaniu to Ono jest najważniejsze- westchnął Tuli-Pyszczek i wgramolił się pod kocyk. Herbatka może poczekać.

P.S.
Serdeczne buziaki dla małego Elfika Frania, Patrycji oraz Artura!
❤  ❤  ❤

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Tuli-Pyszczki to najmilsze stworki na świecie! Jedynie Muminki mogą z nimi konkurować!