17.12.2013

Przebiegły detektyw

Powąchaj jeszcze tutaj! To przecież las!- piszczał Tuli-Pyszczek do swojej towarzyszki.



Tuli-Pyszczek  wygrzebał swoje zaspane ciałko z legowiska wykonanego z podwójnie złożonego kocyka. Stanął słupka. Pociągnął noskiem.

Coś się zmieniło… Już jak spał, wiedział, że coś jest inaczej. Wyczuł zapach podczas snu.  Wtedy to przyśniło mu się, że węszy w ściółce leśnej w poszukiwaniu zapomnianych orzechów leszczyny. Wściubiał nos głęboko pod liście i rył. Wyobrażał sobie, że jest wielkim zawziętym dzikiem, który bez opamiętania orze długim pyskiem liście zmieszane ze śniegiem, by ostatecznie znaleźć złoża jedzenia pozwalające przetrwać w dobrobycie cała zimę.

(Takie rzeczy możliwe są oczywiście tylko w snach, bo w rzeczywistości Tuli-Pyszczek dzikiem nie jest, w sumie, to chyba nie chciałby nawet nim być. No, a pyszczek to ma płaski i nie za bardzo nadaje się nawet do porządnego zaglądnięcia zza rogu).

Tuli-Pyszczek rozciągnął swoje krótkie łapki na boki i rozejrzał się dookoła. Wyraźnie czuł las. Nie był jednak do końca pewny, więc wyruszył na poszukiwania.

25.11.2013

Podśpiewanka o Alfabecie


Ale bym chciał... Dużo eklerków... Fajnych gumiaków...- mruczał przez sen Tuli-Pyszczek, pamiętając o właściwej kolejności liter.


Tuli-Pyszczek zawsze lubił śpiewać. Śpiewał sobie podczas mycia pyszczka rano i gdy uklepywał swoje łóżeczko na wieczór. Śpiewał też w ciągu dnia, szczególnie gdy był bardzo zadowolony. Dokładnie, jak Chłopiec. 

A Chłopiec repertuar miał bogaty. Znał piosenkę o autobusie, który jedzie przez miasto, o krasnalach, co mieszkają pod grzybkami oraz o pięciu skaczących małpach i o niedźwiedziu, co mocno śpi.

Jednak miłością stałą i niezmienną, od wielu już miesięcy, Chłopiec darzył piosenkę o alfabecie. Tuli-Pyszczek nasłuchał się alfabetu już tyle razy, że nawet jak zasypał, to mimowolnie odmruczał sobie zawsze na dobranoc jakiś krótki jej fragment.

Później zawsze musiał się mocno skupić, by nakierować swoje myśli na odpowiednie dla każdego Tuli-Pyszczka tory. Zaczynał wtedy liczyć wyimaginowane rodzynki lub też wyobrażał sobie, że gwiazdy na niebie to kropelki lukru, które spadły z wielkiego ciastka, którym był księżyc. Wtedy zasypiał najczęściej z lekko wysuniętym języczkiem.

23.10.2013

Zabawa w chowanego

Tu nic nie ma!- wypiszczał Tuli-Pyszczek z buzią pełną rozpuszczalnych gum, domykając jednocześnie od wewnątrz drzwiczki od szafki.


Szuuuukaaaaam! Tuli-Pyszczek wybudził się i podniósł łepek znad poduszki. Niechętnie wyglądnął zza kołdry, pod którą zaszył się na czas poobiedniej drzemki. Chłopiec wstał już jakiś czas temu i teraz szuka czegoś z Tatą. Tuli-Pyszczek dobrze rozumiał takie sytuacje. On też często coś gdzieś schowa, a później nie pamięta gdzie. Ostatnio nawet zastanawiał się, czy w jego dalekiej rodzinie nie ma przypadkiem wiewiórek. 

Wypełzł z łóżeczka i zabrał się za jedzenie. Jako, że było już po obiedzie, ale nadal za daleko do wieczora, by zjeść podwieczorek, posiłek nazwał poobiadkiem. Wpałaszował go szybko i postanowił pomóc Chłopcu w poszukiwaniach. 

20.09.2013

Trampolina do sukcesu

Heeej..! Hooooo..!- piszczał Tuli-Pyszczek w rytm podskoków, próbując zmobilizować łapki do wydłużenia.


Idziemy na dwór! Tuli-Pyszczka długo namawiać nie trzeba było. Ruszył pędem do należącej do Mamy Chłopca skrzynki z materiałami i zaczął szperać w poszukiwaniu czegoś, czym mógłby się zabezpieczyć przed zimnem.

Popołudnia już nie są tak ciepłe, jak całkiem niedawno, a Tuli-Pyszczki chorować nie lubią. No, chyba, że w szafce jest syrop truskawkowy na Bolączki Chłopca. Wtedy czują się nawet zobowiązanie pochorować ociupinkę-  tak,  żeby lekarstwo się przypadkiem nie przeterminowało.

Po chwili udało mu się znaleźć mały skrawek ciepłego polara, w idealnym trójkątnym kształcie. Sprawnie obwiązał sobie krótką szyjkę i wybiegł za drzwi. 

Tuli-Pyszczek zrównał krok z Chłopcem i szeroko się uśmiechnął. Bardzo lubił spacerki. A jeszcze bardziej lubił, gdy spacerek ma tak określony cel. Dom Dziewczynki. A konkretniej stojąca obok domu trampolina.

13.08.2013

SiePomaga.pl

O. Za tyle to na pewno bym zjadł w miesiąc. Ale nie zjem.- wypiszczał Tuli-Pyszczek wpisując trzycyfrową kwotę w blankiecie. 


Tuli-Pyszczki bardzo lubią pomagać, dlatego zgodnie postanowiły przyłączyć się do fundacji SiePomaga !

Wcale nie trzeba dużo, by pomóc. Tuli-Pyszczki na przykład opracowały sobie plan- otóż raz w miesiącu przekażą drobną kwotę, za jaką kupiłyby sobie coś słodkiego. No a oczywiście nie kupią, tylko pieniążki na bok odłożą i postarają się zapomnieć. 

Tuli-Pyszczki wyliczyły również, że gdyby dużo osób tak zrobiło, to można by było odmienić czyjś smutny i niesprawiedliwy los. No i też przy okazji nie przytyć. Bo bez czekoladki można się przecież obejść. I wcale nie będzie to duże zmartwienie.

25.06.2013

Kubeł z niespodzianką


Aj. Tu. Pui.- Tuli-Pyszczek przeliczył sprawnie kolejne kubki wody, zaczerpnięte z łazienkowego źródła.


Dziś Mama Chłopca przyniosła do domu Coś Nowego. Kubeł. Na śmieci. Taki mały, do łazienki. Piękny. Stalowy. Wyglądem przypominający rakietę kosmiczną lub jakieś inne skomplikowane urządzenie wykorzystywane przez dorosłych.

Mama początkowo nie zorientowała się, że nowy nabytek wzbudził zainteresowanie małego domownika. Kosz postawiła w korytarzu i udała się do kuchni niosąc torbę z zakupami. Chłopiec tymczasem czaił w pobliżu, by w dogodnym momencie zbadać nowe znalezisko. Gdy Mama wróciła po kolejne pakunki, zauważyła, że kosz przeistoczył się już w Idealne Pudełko na Skarby i Znaleziska. Chłopiec powkładał do niego drewniane klocki, korzystając z mechanizmu otwierającego znajdującego się u dołu pojemnika, ciesząc się przy tym ogromnie. Tuli-Pyszczek stał zaś obok asystując przy uzupełnianiu pojemnika.